Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
 Dokument bez tytułu
Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

 

cenyrolnicze

zuromin

polnet

Odpowiedzi na pytania z TCh numer 04/2012

rival pyta: Z jakich powodów najczęściej likwidujecie lochy w stadzie?

 

Na FORUM toczy się między rolnikami gorąca dyskusja wokół problemu, czy produkcja tuczników w cyklu otwartym w oparciu o prosięta importowane (głównie z Holandii i Danii) ma istotny wpływ na poziom cen skupu świń w Polsce. Wielu rolników twierdzi, że ma, ponieważ w ten sposób na rynku jest za duża ilość świń w stosunku do aktualnych potrzeb (konsumpcja i eksport). JUREK w swoim poście twierdzi nawet, że jeśli nie zostanie wyhamowany import prosiąt, to cena skupu tuczników nigdy nie będzie opłacalna dla polskiego rolnika, czyli nie będzie równa wartości 8 kg żyta.

Jest w tym trochę uproszczeń! Przede wszystkim wskaźnik 1 kg żywca = 8 kg żyta pochodzi z czasów, kiedy Polska nie należała do Unii Europejskiej, a rolnicy nie otrzymywali dopłat bezpośrednich do powierzchni uprawianej ziemi. Kwestią otwartej dyskusji pozostaje pytanie, czy do kalkulacji kosztów produkcji świń należy przyjmować koszt wyprodukowania zboża we własnym gospodarstwie, czy też cenę sprzedaży zboża na wolnym rynku; zdania rolników i specjalistów są w tej sprawie podzielone. Ale czy się to komu podoba czy nie, w kosztach produkcji zbóż trzeba uwzględniać dopłaty. Z pewnością rolnicy produkujący tuczniki na paszy z udziałem własnego zboża nie są narażeni na wahające się ceny zbóż tak, jak ci rolnicy, którzy tuczą świnie wyłącznie na zbożu kupowanym na rynku. O tym, że oparcie produkcji świń na własnym zbożu daje większą gwarancję opłacalności świadczą coraz częstsze decyzje rolników o zmniejszeniu pogłowia trzody chlewnej do takiej ilości, którą można wykarmić zbożem wyprodukowanym we własnym gospodarstwie.

Następnym uproszczeniem jest pogląd, że w pewnej chwili – stając w obronie interesów polskiego rolnika! – można zakazać administracyjnie importu prosiąt lub, apelując do uczuć patriotycznych, zachęcić rolników do rezygnacji z zakupu prosiąt importowanych. Polska jest członkiem UE i obowiązuje nas zasada swobodnego przepływu towarów. Poza tym tak długo, jak w Polsce będzie popyt na prosięta z importu, to będą one sprowadzane z Danii i Holandii.

Uproszczeniem jest też przekonanie, że w stosunkowo krótkim czasie zwiększy się produkcja prosiąt w Polsce i zacznie stanowić ona konkurencję dla producentów z Danii i Holandii. Zależy to od bardzo wielu czynników! Być może z czasem tak będzie, ale na razie to tylko pobożne życzenia.

Kolejnym uproszczeniem jest nie branie pod uwagę faktu, że wielu spośród rolników nie może zrezygnować z produkcji tuczników, bo ma do spłacenia preferencyjny kredyt lub dotację celową z Agencji, otrzymane na budowę i wyposażenie chlewni, a ulga przysługuje pod warunkiem ciągłego prowadzenia produkcji świń zgodnie z zawartą umową. Bardzo wiele nowych chlewni powstało w okresie, kiedy cena zboża wynosiła 400-500 zł/tonę, a cena skupu świń przekraczała 5,00 zł/kg wagi żywej i produkcja była wtedy bardzo opłacalna! Obłożeni kredytami rolnicy zaciskają teraz zęby i produkują świnie starając się nie ponosić zbyt wielkich strat. Aby tylko wyjść na zero…

Dużym uproszczeniem jest też nie branie pod uwagę możliwości swobodnego zakupu przez ZM półtusz i elementów mięsa wieprzowego za granicą. Jeśli cena skupu tuczników w Polsce będzie rosła, a kurs euro będzie korzystny, to ZM będą kupowały mięso poza Polską. Import mięsa ma ogromny wpływ na spłaszczanie cen skupu tuczników w Polsce.

Nie ma co się dziwić, że w tak złożonej i wieloczynnikowej sytuacji polscy rolnicy-producenci tuczników mają kłopot z podjęciem właściwej decyzji: produkować świnie czy zaprzestać produkcji, inwestować w nowe chlewnie czy starać się spłacić długi i uwolnić się za wszelką cenę z krępujących kredytów, kupować prosięta z importu czy utrzymywać lochy i produkować tuczniki w cyklu zamkniętym?

Przyjmijmy, że jest to pytanie wyłącznie retoryczne, bo z toczącej się na FORUM dyskusji wynika, że są rolnicy, którzy chcą nadal produkować świnie i są rolnicy, którzy z tej produkcji definitywnie zrezygnują, że są rolnicy, którzy zaciągają kolejne kredyty i budują nowe chlewnie i są rolnicy, którzy chcą spłacić długi i potem już nie produkować żadnych świń, że są rolnicy, którzy chcą kupować prosięta z zagranicy i są rolnicy, którzy produkują świnie wyłącznie w oparciu o cykl zamknięty.

Miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie zmienią się w Polsce tylko proporcje między poszczególnymi sposobami produkcji świń i nie dojdzie do całkowitego zaniku ich produkcji. W interesie zarówno rolników, jak i ZM oraz wszystkich tych, którzy kręcą swój biznes wokół świń. Niemożliwe? Przykładu, ze tak może się stać, nie musimy szukać aż tak daleko…         

 

 

Oprac.: ACONAR

Bieżący numer

Sklepik internetowy