Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
 Dokument bez tytułu
Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

 

terraexim

agrotechnik


cenyrolnicze

 zuromin


polnet



Robert Eckert

Instytut Zootechniki – Państwowy Instytut Badawczy w Balicach

 

Konsekwencje wprowadzenia w Polsce zakazu stosowania w paszach dodatków GMO


Od sierpnia tego roku obowiązywać ma nowa ustawa paszowa zakazująca stosowania w żywieniu zwierząt produktów GMO. Oznacza to zakaz stosowania w żywieniu świń transgenicznej soi, która jest znacznie tańsza od soi naturalnej. Jednocześnie nie będzie zakazu sprowadzania żywności z UE, a więc i mięsa wieprzowego pochodzącego od świń żywionych w innych krajach soją GMO. Grozić to może znacznym ograniczeniem produkcji świń w Polsce.

 

Zakaz wykorzystywania w produkcji rolniczej tzw. produktów GMO (organizmy genetycznie modyfikowane) dotyczy szeregu aspektów i dziedzin „przemysłu żywnościowego”. Przede wszystkim dla Czytelników tego czasopisma powinien kojarzyć się z zakazem wykorzystywania w żywieniu świń transgenicznej soi GMO. W przypadku produkcji drobiarskiej (brojlerów i jaj) również z zakazem stosowania w paszach odmian kukurydzy GMO. Dotyczy to też i innych gatunków zwierząt gospodarskich.

Nie chcę podejmować się dyskusji nad wpływem roślin genetycznie modyfikowanych na zdrowie człowieka czy też szerzej mówiąc na zmiany w zasobach przyrody nie tylko naszego kraju. Tu wspomogę się wypowiedziami autorytetów w tej dziedzinie, które zacytuję w dalszej części artykułu. Chciałbym natomiast zwrócić uwagę na konsekwencje podejmowanych decyzji. Szczególnie w kontekście funkcjonowania naszego rynku handlu mięsem w ogólnym systemie rynkowym Unii Europejskiej. Zaznaczam to specjalnie, gdyż poprzedni rząd przyjął stanowisko i usankcjonował je prawnie, ogłaszając nasz kraj wolnym od GMO. Problemem jest jednak to, że zapis prawny mówi wyraźnie (biorąc pod uwagę tylko produkcję trzody chlewnej) o zakazie produkcji świń w oparciu o pasze zawierające składniki roślin GMO. Ale nie ma uregulowań zakazujących sprowadzania mięsa wieprzowego z innych krajów, w których takie składniki paszy dla zwierząt się stosuje!!! Ta sytuacja jest niepokojąca, a nawet wręcz bardzo groźna dla producentów trzody chlewnej (jak również dla producentów drobiu). Głównie chodzi tu o termin wprowadzenia tego zakazu w Polsce w stosunku do innych krajów UE.

            Rozpatrzmy na początku samo zagadnienie wprowadzania nowych odmian roślin, typów i ras zwierząt w procesie rozwoju produkcji rolniczej na przestrzeni wielu lat. Produkcja zwierzęca właściwie od zawsze była uzależniona od możliwości zwiększenia produkcji roślinnej. Patrząc przez lata historii, okresy dobrobytu związane ze wzrostem produkcji roślinnej zawsze w konsekwencji niosły z sobą rozwój produkcji tłuszczu zwierzęcego, mięsa i mleka. Pomocne było tu wprowadzanie nowych technik uprawy roślin (choćby tzw. trójpolówka w Anglii w XVI w.).

Ale równie istotne było wprowadzanie nowych odmian roślin. Przecież uzyskanie obecnych plonów zbóż rzędu 80 – 100 q/ha nie byłoby możliwe tylko dzięki zastosowaniu bardzo dobrych nawozów. W czasach średniowiecza, aby uzyskać 100 kg zboża, trzeba było zasiać 50 kg zboża. W tym miejscu musiał wkroczyć człowiek, prowadząc ukierunkowaną selekcję. Posłużył się w tym celu zdolnością obserwacji, chęcią doświadczalnictwa i wieloma, podejrzewam, setkami tysięcy prób w hodowli poszczególnych gatunków zbóż. A więc, już od setek lat można mówić o pewnej manipulacji organizmami roślinnymi.

Technika inna, bardziej naturalna, polegająca głównie na „akceptacji” przez środowisko nowej odmiany roślin. Ale to na pewno też zmiana w kodzie genetycznym roślin wymuszona właśnie przez nas, przez człowieka. Już wtedy ingerowaliśmy w naturalne środowisko, tworząc nowe odmiany roślin i zwierząt. Skrajnym przykładem, podanym tu tylko dla ciekawości, było manipulowanie przy różnorodności odmian tulipanów w Holandii (XVII w.), co stało się zresztą chyba pierwszą tak dochodową działalnością „rzemiosła” w inżynierii genetycznej. Prawdziwym przełomem w produkcji bardziej wydajnych roślin było uzyskanie nowych odmian kukurydzy w USA (XIX w.). To również wynik ludzkiej pracy, długotrwałych badań, ale i też skutkujących ingerencją człowieka w skład genetyczny tych roślin. One z kolei wyparły pierwotne odmiany, które być może nie są już nawet do odtworzenia.

Podobnie postępowano ze zwierzętami. Przecież wystarczy porównać z obrazów, czy zdjęć stare typy krów, świń, owiec czy kur. Nawet do tych, które obecnie są chronione i objęte specjalnymi programami tzw. rezerw genetycznych. To przecież były całkiem inne zwierzęta. Nie mówiąc już o ich zdolnościach produkcyjnych. Krowy były w stanie produkować 800 – 1000 litrów mleka, a obecnie? Świnie rosły do masy 120 – 130 kg kilkanaście miesięcy, a nieraz i dłużej. A jeśli już piszemy o trzodzie chlewnej, to popatrzmy na świnie rasy pietrain. To przecież klasyczny przykład manipulacji człowieka w kodzie genetycznym tego gatunku. Przez wiele lat selekcjonowaliśmy zwierzęta, krzyżowaliśmy, aby uzyskać coraz bardziej odmienne osobniki i pozostawialiśmy te, które nas ludzi interesowały, nie patrząc na konieczność zachowania pewnego statusu w przyrodzie.

Tak więc nasza ingerencja w „inżynierię genetyczną” była cały czas obecna w trakcie doskonalenia produkcji rolniczej. Ten proces to jednak tylko intensywna selekcja i można go określić jako naturalny. Przy obecnych możliwościach biotechnologii sama metoda zapisu genetycznego roślin czy zwierząt jest już postrzegana całkowicie inaczej. Taką argumentację należy uwzględnić w sporze toczącym się już od wielu lat w Unii Europejskiej jak i na całym świecie.

Bieżący numer

Sklepik internetowy