Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
 Dokument bez tytułu
Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

 

terraexim

agrotechnik


cenyrolnicze

 zuromin


polnet



Zygmunt Pejsak

Zakład Chorób Świń

Państwowy Instytut Weterynaryjny - Państwowy Instytut Badawczy w Puławach

 

 

Różyca świń – jednokrotne szczepienie nie wystarcza!

 

 

 

W ostatnim okresie najczęściej dyskutowanym, w środowisku lekarzy i producentów świń, problemem są przypadki różycy prowadzące do poważnych strat, przede wszystkim w tuczarniach, ale także w chlewniach o cyklu zamkniętym. Hodowcy i producenci świń są zbulwersowani, że mimo szczepienia ich tuczniki zachorowały, a później błyskawicznie padły na nadostrą postać różycy. Na pytanie ile razy były świnie szczepione zazwyczaj pada odpowiedź, że jeden raz. W tym tkwi zasadniczy problem.

 

 

 

Wielu lekarzy oraz większość producentów i hodowców świń pamięta, nieodległe zresztą czasy, kiedy w użyciu były przede wszystkim tak zwane żywe (atenuowane) szczepionki przeciwko różycy, których jednokrotne podanie zabezpieczało zwierzęta przed różycą. Niestety, z wielu powodów żywe szczepionki przeciwko różycy zostały w całej Europie wycofane z użycia. W ich miejsce wprowadzono szczepionki inaktywowane (zabite), które z jednej strony są bardzo bezpieczne, ale z drugiej, by chroniły świnie przed wystąpieniem choroby, muszą być podane zwierzęciu dwukrotnie, zazwyczaj w odstępie około 3-4 tygodni. Ci, którzy o tym zapomnieli ponoszą bolesne konsekwencje, związane ze stratami ekonomicznymi w następstwie padnięć – zazwyczaj osiągających już wagę rzeźną – tuczników.

 

Zdając sobie sprawę z narastającego problemu oraz z faktu, że różyca jest szczególnie niebezpieczna w okresie wiosny i lata – a te pory roku zbliżają się milowymi krokami – za zasadne uznałem przedstawienie faktów związanych z tą częstą, przebiegającą niejednokrotnie w postaci nadostrej, chorobą świń.

 

Różyca występuje na całym świecie, wszędzie tam gdzie hodowane są świnie. Stwierdzana jest też na obszarze naszego kraju, zwłaszcza w środowisku z podwyższoną temperaturą otoczenia, nie tylko w kojcach, ale też w środkach lokomocji, w czasie transportu i przerzutu świń.

 

Dodać należy, że różyca pojawia się szczególnie często w gospodarstwach indywidualnych o tradycyjnym sposobie chowu, które z zasady prowadzą ekstensywną produkcję świń trzymanych w pomieszczeniach, w których stosowana jest słoma jako ściółka, a obornik jest rzadko usuwany. Środowisko tego rodzaju, łącznie z dużą zmiennością sposobu żywienia i nagłymi zmianami, klimatycznymi (np. napływająca fala ciepła) sprzyja ujawnianiu się zakażenia włoskowcem różycy, którego świnie są dość często bezobjawowymi nosicielami. Zakażają się przebywając w nieczyszczonych kojcach, gdzie znajdują się korzystne warunki dla utrzymywania się tego drobnoustroju. Zakażenie przenosi się również ze świni chorej na różycę na świnię zdrową, zwłaszcza w przypadku szczepów włoskowca różycy o dużej zjadliwości.

 

 

 

Bieżący numer

Sklepik internetowy