Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
 Dokument bez tytułu
Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

 

cenyrolnicze

polnet

Magdalena Kozera–Kowalska

Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu

 

Słabe i silne strony produkcji trzody raz jeszcze

 

Przygotowanie tekstu o charakterze popularyzatorsko-polemicznym przez wielu uważane jest za proste i niewymagające większego zastanowienia. Może to prawda, ale zdecydowanie nie dotyczy to pisania o sytuacji na rynku trzody w Polsce.

 

Analizując przez lata ten rynek, należało być sprawnym ekonomistą rolnictwa, znającym zarówno zasady działania prawa popytu i podaży, jak i regulacje unijne i krajowe oraz – a może przede wszystkim – uwarunkowania społeczne w tym sektorze. W ostatniej dekadzie coś się jednak zmieniło. Pragmatyczne działania stopniowo wyparte zostały trudnym do zrozumienia, często przez samych rolników, rachunkiem rozbieżności obietnic kolejnych decydentów i braku ich spełnienia. Zupełnie zagubiła się w tym wszystkim tak bardzo potrzebna sektorowi długoterminowa, a przy tym kontynuowana w sposób płynny, polityka zrównoważonego rozwoju branży trzodowej w Polsce. Mijają lata, zmienia się stopień niezadowolenia rolników i sposoby jego wyrażania, zmieniają się też postawy wielokrotnie zwiedzionych obietnicami wobec kontynuacji tego kierunku produkcji... Swego czasu minister Zyta Gilowska w polemice z dziennikarzami przypomniała niemal anegdotyczną prawidłowość z czasów centralnego sterowania: niedobory mięsa wieprzowego na rynku i spadek pogłowia świń w kraju (świńskie dołki) zwykle powiązane są z kryzysami politycznymi powodowanymi niezadowoleniem rolników i obawami konsumentów. Wprawdzie pierwsi jakby się uodpornili, a ostatni (tj. klienci), po latach gospodarki rynkowej, mniej identyfikują się z krajowymi producentami, koncentrując zainteresowanie na sklepowych półkach, ale jakiś element prawdy w tym stwierdzeniu jest…

Bieżący numer